Marek Papszun: Jestem zadowolony z postępów drużyny [WIDEO]
- W pierwszym spotkaniu wyglądało to tak, jak chciałbym, żebyśmy grali. Pokazaliśmy jakość piłkarską. Drugie było dla nas bardzo wymagające pod kątem fizycznym i intensywności rywala - trener Marek Papszun w studiu live na klubowym YouTube podsumował dwumecz ze Sparta Praga i przebieg zgrupowania.
Autor: Bartosz Zasławski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Bartosz Zasławski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- W pierwszym spotkaniu wyglądało to tak, jak chciałbym, żebyśmy grali. Pokazaliśmy jakość piłkarską. Drugie było dla nas bardzo wymagające pod kątem fizycznym i intensywności rywala - trener Marek Papszun w studiu live na klubowym YouTube podsumował dwumecz ze Sparta Praga i przebieg zgrupowania.
Bardzo wymagające dla nas było drugie spotkanie pod kątem fizycznym i intensywności rywala. Myślę, że mogliśmy się pokusić o jedną bramkę. Natomiast w pierwszym było specyficznie. Przegrywaliśmy 0:2 po 10 minutach, a do przerwy powinniśmy prowadzić 5:2 lub 6:2. Kapitalnie spotkanie do oglądania, z dużą liczbą sytuacji. Trochę w kontrze do drugiego spotkania, w którym była jedna czysta sytuacja. Mecz dla kibiców super - odwrócenie losów w naszym wykonaniu, dobre tempo i dynamika, nie było widać zmęczenia w tym spotkaniu.
W pierwszym spotkaniu wyglądało to tak, jak chciałbym, żebyśmy grali. Pokazaliśmy jakość piłkarską, wyglądaliśmy dobrze jako zespół we wszystkich fazach i subfazach gry, byliśmy dobrze zorganizowani. Przede wszystkim – wiedzieliśmy, co chcemy robić w którym momencie. Tego nam momentami zabrakło w drugim starciu - byliśmy mało skoordynowani, zdecydowani i słabo redukowaliśmy przestrzeń. Mieliśmy swoje trudności, ale jednocześnie umieliśmy się wybronić, sami stworzyć sytuacje. Nie jest tak, że ten sparing był fatalny. Pokazał, że w wielu rzeczach musimy się poprawić.
W 18 dni od rozpoczęcia przygotowań wykonaliśmy olbrzymią pracę z zespołem. Rzeczywiście, można powiedzieć, że dziś w drugim meczu brakowało nam świeżości – choć nie lubię tego słowa. Jak odetchniemy również mentalnie, nie tylko fizycznie, bo trzeba wiedzieć o tym, że zawodnicy poddali się dużemu reżimowi i zaufali w nasz proces. Wierzę, że to się opłaci i tej wiary więcej nam potrzeba. Patrząc na krótki okres, jestem zadowolony z tego postępu, który drużyna zrobiła jako jedność, zrozumienie wspólnego celu i do czego mamy dążyć.
Jak wczoraj Radovan wypadł na treningu (do niczego poważnego nie doszło wg wstępnego raportu medycznego - przyp. red.), to miałem w głowie, żeby dziś nic się nie stało, nie myślałem wyjątkowo tylko o wyniku. Chcieliśmy zamknąć zgrupowanie 90 minutami intensywnej pracy zawodników bez urazu. Nie ma z nami jeszcze bardzo ważnych zawodników, jak Wszołek, Kapuadi, Vinagre – tych trzech graczy jest z dwóch pozycji. To oczywiście duże osłabienie. Wierzę, że szybko wrócą do zdrowa, bo są dla nas bezcenni.
Dziś te dwa mecze mocno zamieszały mi w głowie. Powtarzałem zawodnikom, bo niektórzy za bardzo do głowy wzięli to, że są w drugim składzie i mogą nie grać, że ich tak nie kategoryzuję. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę, to może się zmienić, również przez dyspozycję. Weryfikacja jest każdego dnia. Nie ma pierwszej i drugiej jedenastki, wszyscy muszą być gotowi. Niektórzy są oczywiście bliżej, niektórzy dalej. Na spokojnie obejrzę oba spotkania i czekam na powrót kontuzjowanych zawodników.
Po obozie łapiemy oddech. Mamy dwa dni wolnego, poza piłkarzami wracającymi do dyspozycji. W poniedziałek ruszamy z mikrocyklem przygotowującym do meczu z Koroną. To są standardowe mikrocykle, wyglądają bardzo podobne. Pracujemy kompleksowo, nad wszystkimi fazami i subfazami gry i będziemy kontynuować to w oparciu o przeciwnika.
Autor
Bartosz Zasławski





