Alfabet Roku 2025

Alfabet Roku 2025

Rok 2025 prawie za nami. Jego koniec to czas podsumowań, w ramach których tradycyjnie zapraszamy Was na lekturę legijnego alfabetu minionych 12 miesięcy.

Autor: Klaudia Bodecka, Mateusz Okraszewski, Bartosz Zasławski, JP

Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa

SPONSOR GŁÓWNYGłówny sponsor Plus500
  • Udostępnij

Autor: Klaudia Bodecka, Mateusz Okraszewski, Bartosz Zasławski, JP

Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa

Rok 2025 prawie za nami. Jego koniec to czas podsumowań, w ramach których tradycyjnie zapraszamy Was na lekturę legijnego alfabetu minionych 12 miesięcy.

A - jak... Artur Jędrzejczyk

Postać doskonale znana każdemu kibicowi Legii Warszawa. Człowiek jedyny w swoim rodzaju, można powiedzieć człowiek - instytucja. Oddany, pomocny, walczący do końca, a przy tym zawsze uśmiechnięty. Nasz Artur Jędrzejczyk. Dla „Jędzy” piłkarski rok 2025 pod wieloma względami był wyjątkowy. To właśnie podczas jego trwania, sięgnął razem z drużyną po Puchar Polski, który był jego czternastym trofeum w koszulce z „eLką” na piersi. Tym samym stał się absolutnym rekordzistą w tej kategorii. Dodatkowo nasz kapitan przekroczył barierę 400 spotkań w Legii Warszawa. Aktualnie ma ich na swoim koncie 412. To drugi wynik w tabeli wszechczasów, w której Artur ustępuje jedynie legendarnemu Panu Lucjanowi Brychczemu. Jak zaczynać alfabet, to właśnie od rekordzisty!

B - jak... Bal na 10-lecie Fundacji Legii

Rok 2025 był szczególny dla Fundacji Legii. W ciągu dekady wypracowała ona własną drogę na niesienie pomocy i wsparła ponad 8500 beneficjentów, 150 organizacji, a do swoich projektów zaangażowała 155 000 uczestników. Cały ten niezwykle owocny okres został zwieńczony uroczystym Balem, na którym pojawiło się wielu celebrytów i przyjaciół wspierających działania Fundacji Legii. Samo wydarzenie miało swój aspekt charytatywny, bowiem podczas jego trwania, w różnych licytacjach, zebrano dodatkowo setki tysięcy złotych, które wesprą potrzebujące dzieci. Cała Legia życzy Fundacji kolejnych 1916 lat działania!

C - jak... czy czas dobry, czy czas zły

Okres ostatnich trzech miesięcy to bardzo trudny czas dla każdego kibica Legii Warszawa. Nie ulega wątpliwości, że zła passa, która nam się przydarzyła, nigdy nie powinna mieć miejsca. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, w jakim miejscu jest Legia i ile pracy nas czeka, aby odwrócić tę sytuację. Chociaż zakończenie piłkarskiego 2025 roku jest smutne, to wiemy, że wspólnymi siłami możemy zdziałać wiele. W nowej rundzie, w nowym roku, będziemy potrzebowali Waszego wsparcia. Drużyna będzie go potrzebowała. Bądźcie z Legią - czy czas dobry, czy czas zły!

Zdjęcie

D - jak... drugi dom

A skoro o dopingu i wsparciu mowa, nie można nie wspomnieć o naszym drugim domu – o Łazienkowskiej 3. W kończącym się roku wielokrotnie wypełnialiście stadion do ostatniego miejsca. Łazienkowska żyła meczami Legii, a atmosfera była nie do opisania. Niezależnie od dnia czy godziny meczu, wasz doping niósł piłkarzy i napawał dumą każdego kibica Wojskowych. Dziękujemy za każde spotkanie na Ł3. Dziękujemy za doping i wsparcie, jakie od Was dostaliśmy. Odpocznijcie w okresie świąteczno-noworocznym, a już w lutym wracamy do naszego domu!

E - jak... Elitim Juergen

Lider środka pola, który zarówno w drugiej części sezonu 2024/25, jak i na początku rundy jesiennej 2025/26, był kluczową postacią w Legii. To właśnie on był motorem napędowym wielu akcji Wojskowych, notując asysty lub kluczowe zagrania. W pamięci mamy chociażby niezwykle ważne gole w rewanżowych starciach z Hibernian czy FK Aktobe, ale też wyśmienite podania, jak to w rywalizacji o Superpuchar Polski z Lechem Poznań. Niestety, w końcówce roku Juergen doznał urazu więzozrostu piszczelowo-strzałkowego II stopnia, który wyłączył go z gry na kilka tygodni. Mamy nadzieję, że nasz kolumbijski pomocnik szybko wróci do drużyny, a od lutego będzie do dyspozycji trenera Marka Papszuna w pierwszych spotkaniach rundy rewanżowej.

F - jak... fanatyzm

To właśnie Wy po raz kolejny udowodniliście, jak ogromne znaczenie ma ten klub w waszych sercach. Pokazaliście jedność i siłę, tworząc wieczory, które na długo zapadały w pamięć. Imponujące oprawy i emocje nadawały meczom wyjątkowy charakter i były wyrazem Waszego wsparcia dla drużyny. Do tego wspólne wyjazdy i potężny, niosący się po trybunach doping sprawiały, że Legia nigdy nie była sama. Dziękujemy!

Zdjęcie

G – jak... gole

Czyli clou piłki nożnej. W kończącym się 2025 roku piłkarze Legii Warszawa zanotowali ich na swoim koncie 86. W 57 rozegranych spotkaniach daje to średnią około 1,51 bramki na mecz. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku ta statystyka będzie jeszcze lepsza, a Wojskowi przebiją barierę 100 strzelonych goli!

H - jak... HSR

Czyli high-speed running. Jedna z najważniejszych wartości motorycznych we współczesnej piłce, definiująca intensywność i dynamikę pracy zawodników. Już tłumaczymy, o co chodzi. Przez wiele lat funkcjonowało (i nadal funkcjonuje, choć w mniejszym wymiarze) pojęcie „total distance”, które – co oczywiste – pokazuje całościowo pokonaną odległość, np. Legia drużynowo po pierwszej części sezonu ma średnią 112,51 km/mecz – trzecią najlepszą w lidze. Natomiast dystans HSR oznacza odległość pokonaną z dużą prędkością, tzn. od 19,8 km/h do 25,2 km/h (powyżej jest już tylko sprint). Dlaczego to takie ważne? To kluczowa strefa wysiłkowa i - co obserwujemy od lat - jej udział w „total distance” cały czas rośnie. Najlepsi zawodnicy są w stanie wykonać w powyższym przedziale sporo ponad kilometr. Interesujące, że w zdecydowanej większości meczów, również Legii, największe liczby wykręcają skrzydłowi lub boczni obrońcy (np. Paweł Wszołek, Ermal Krasniqi, Arkadiusz Reca). Korelacja między końcowym wynikiem a HSR oczywiście nie jest bezpośrednia – w końcu chodzi o wbicie piłki do bramki, ale ten współczynnik jest coraz częściej analizowany przez sztaby.

I – jak... international

Czyli międzynarodowy. Na arenie europejskiej nasz klub zagrał w tym roku kalendarzowym aż 18 spotkań – najwięcej w XXI wieku. Trzeci raz z rzędu awansowaliśmy do głównej fazy Ligi Konferencji UEFA, a w kwietniu pierwszy raz od 29 lat zagraliśmy w ćwierćfinale pucharów. Ach, co to był za mecz na Stamford Bridge... Jasne, bardzo byśmy chcieli, żeby europejska przygoda trwała dalej i mamy duży, naprawdę duży niedosyt, że do tego nie doszło, ale zatrzymując się na chwilę refleksji w tym świątecznym czasie zdajmy sobie sprawę, że w ostatnim czasie osiągnęliśmy w piłce międzynarodowej całkiem sporo. W klubowym rankingu UEFA jesteśmy obecnie na 68. miejscu i w dużym stopniu przyczyniliśmy się do awansu Polski w rankingu krajowym na 11. pozycję.

Zdjęcie

J – jak... Jankowski

Jarosław Jankowski. Jeden z ojców historycznego sukcesu naszych koszykarzy, którzy po 56 (!) latach sensacyjnie zdobyli mistrzostwo Polski. Od kilkunastu lat był zaangażowany w odbudowę struktur legijnej koszykówki i jej potencjału kibicowskiego – to było jeszcze na poziomie III ligi, kiedy poważny klub tej sekcji był tylko odległym wspomnieniem i mało kto wierzył, że może wrócić do swojej świetności. Ale wierzył w to właśnie Jarek. Legia po kroku pięła się w hierarchii, awansując w 2017 roku do najwyższej klasy rozgrywkowej. Najpierw trzeba było się po prostu utrzymać, potem przyszły puchary, wicemistrzostwo, zdobycie Pucharu Polski, aż w końcu mogliśmy się cieszyć z tytułu najlepszej drużyny w kraju. W finałowym starciu z PGE Startem Lublin potrzeba było aż siedmiu meczów, żeby wyłonić złotych medalistów. Ostatni z nich odbywał się wyjeździe. Legia wygrała 92:82. „Po prostu – dziękuję” – napisał wzruszony na swoim profilu na X po ostatnim gwizdku sędziego.

K – jak... Kapustka i Kapuadi

Bartek, jeden z kapitanów Legii, pod względem liczby meczów (167) to trzeci zawodnik z obecnej kadry – ustępuje tylko niezastąpionemu Arturowi Jędrzejczykowi (412) i Pawłowi Wszołkowi (240). Odnotowujemy, że po rundzie jesiennej jest liderem klasyfikacji kanadyjskiej z bilansem trzech bramek i siedmiu asyst. Systematycznie powoływany do reprezentacji Polski – sześciokrotnie wychodził na boisko w biało-czerwonych barwach, zaliczył asystę w kończącym eliminacje meczu z Maltą. Steve Kapuadi z kolei występował jesienią najczęściej ze wszystkich obrońców – zaliczył 2580 minut. Od czerwca br. jest reprezentantem DR Konga, z którym obecnie gra w Pucharze Narodów Afryki. Autor decydującej bramki w rewanżowym spotkaniu z Chelsea. W listopadzie rozegrał swoje 100. spotkanie dla Legii.

L – jak... Legia Ladies

Nasze piłkarki są liderkami Orlen I Ligi Kobiet na półmetku sezonu z wielkimi szansami na awans do kobiecej elity. Wygrały 10 z 11 meczów, zdobywając w nich 43 bramki i będąc zdecydowanie najskuteczniejszą drużyną w stawce. Swoje mecze rozgrywają w Legia Training Center, ale miały swój wielki moment w maju tego roku, kiedy po raz pierwszy stadion przy Łazienkowskiej 3 i zgromadzeni kibice, byli świadkami ich zwycięstwa nad Bielawiankę Bielawa (4:2). Nasza drużyna ma znacznie większy wymiar niż tylko sportowy – promujemy piłkę nożną kobiet, która nigdy w Polsce nie miała się tak dobrze. Pod szyldem Legia Soccer Schools trenuje u nas obecnie już ponad 200 zawodniczek.

Zdjęcie

M – jak... Molde FK

Etatowy rywal legionistów w pucharach. Fakty wyglądają tak: nie dość, że drugi raz z rzędu trafiasz na tego samego rywala, to trafiasz w tej samej fazie. Twój pierwszy mecz też jest na wyjedzie, też nie wyszła ci pierwsza połowa i też dużo nadrabiasz w drugiej. No dobra, sami powiedzcie, jak to możliwe, że mecz z lutego 2025 roku ma identyczny przebieg jak ten z roku 2024? Takie scenariusze pisze tylko piłka nożna. Na szczęście różnica była w rewanżu. Nie przeszkodziła nam ulewa, wiatr i temperatura bliska zeru. Po dogrywce i bramkach Morishity oraz Guala cieszyliśmy się z awansu do pierwszego od 29 lat ćwierćfinału europejskich pucharów.

N – jak... (PGE) Narodowy

Szczęśliwy stadion dla Legii - nigdy nie przegraliśmy rozgrywanego na nim finału Pucharu Polski. Pięć meczów – pięć wygranych, choć ten był chyba najbardziej spektakularny. Siedem bramek, efektowana gra, fantastyczna atmosfera na trybunach i deszcz konfetti na koniec. MVP został wybrany Ryoya Morishita. Można powiedzieć, że kiedy gramy po drugiej stronie Wisły, w ciemno planujemy, że będziemy wracać do domu w dobrych nastrojach, a w klubowym muzeum trzeba będzie przygotowywać kolejną gablotę. To zawsze wyjątkowe chwile w życiu klubu.

O - jak... oczekiwania

Nie od dziś wiadomo, że Legia zawsze stawia przed sobą walkę o najwyższe cele i tego oczekują od niej wszyscy. Podobnie było i w tym roku. Czy sprostaliśmy tym oczekiwaniom? Tutaj możemy pokusić się o szeroką dyskusję, jednak pozostaniemy jedynie przy zdaniu: Wszystko przed nami!

Zdjęcie

P - jak... Pan Paweł...

...Wszołek. O tym piłkarzu w ostatnich sezonach można powiedzieć bardzo dużo, a przede wszystkim to, że Paweł to absolutna maszyna. W tym sezonie ma na swoim koncie już 31 występów, a w rozegranych minutach ustępuje jedynie bramkarzowi Kacprowi Tobiaszowi. We wszystkich rozgrywkach zdobył w sumie cztery bramki, do których dorzucił również cztery asysty. Paweł w 2025 roku zaznaczył wyraźnie swoją obecność nie tylko w Legii Warszawa, ale także w reprezentacji narodowej. Raz w meczu towarzystkim przeciwko Nowej Zelandii notując asystę przy jedynym tamtego wieczoru golu Piotra Zielińskiego oraz zdobywając bramkę na 2:1 w bardzo ważnym meczu Malta - Polska zakończonym wynikiem 3:2 na korzyść Polaków. Z roku na rok Paweł potwierdza swoją wysoką formę i jakość piłkarską, dzięki którym jest jednym z filarów naszej drużyny. Oby trwało to jak najdłużej!

R - jak... Rodzinny

Sektor Rodzinny w ubiegającym roku zyskał sponsora tytularnego. Patronat nad miejscem, w którym zaczyna się miłość do Legii objęła firma Flis - producent wysokiej jakości wafli, których spróbować możecie na stadionie. Z meczu na mecz kolejnych młodych kibiców przybywa, a ich wsparcie i zaangażowanie w doping zawodników na boisku budzi ogromny podziw. Przed meczami tradycją stały się odwiedziny zawodników, do których ustawiają się długie kolejki, by móc przybić piątkę, zrobić pamiątkowe zdjęcie i wymienić dwa zdania. Serce Legionisty rośnie, kiedy widzi tak zaangażowane nowe pokolenie braci i sióstr „po szalu”.

S - jak... Superpuchar

Z tym trofeum Legii jest najmniej po drodze. Mamy w pamięci kilka, a nawet kilkanaście meczów, po których to niestety rywale cieszyli się z Superpucharu, a legioniści musieli obejść się smakiem. Tak jednak nie było w 2025 roku. 13 lipca 2025 na Enea Stadion w Poznaniu zdobywcę Pucharu Polski - Legię Warszawa, podejmował Mistrz Polski - Lech Poznań. Te spotkania zawsze elektryzują całą piłkarską Polskę, a w momencie, kiedy dochodzi do tego wizja zgarnięcie kolejnego trofeum do gabloty, emocje tylko wzrastają. Tak dokładnie było w to niedzielne popołudnie. Drugie oficjalne spotkanie legionistów (pierwszym był rozgrywany kilka dni wcześniej mecz przeciwko FK Aktobe w eliminacjach do Ligi Konferencji UEFA) w sezonie 2025/26 ułożyło się i wyglądało fenomenalnie. Całe 90 minut prowadzili grę, a mecz zakończyli wynikiem 2:1 po golach Wszołka i Shkuryna, strzelonych już w pierwszej połowie. Po raz szósty Superpuchar trafił w ręce Legii, a w naszej pamięci zapisał się kadrem drużyny świętującej z chorągiewką przed sektorem gości. Ach to świętowanie pod sektorem w Poznaniu...

Zdjęcie

T - jak... Transfery

Pierwszym dużym „transferem” w 2025 roku było marcowe przedstawienie nowego Dyrektora Sportowego. Na Łazienkowską po raz kolejny trafił dobrze znany nie tylko z boiska - Michał Żewłakow. W kwietniu dołączył do niego Fredi Bobić, który objął stanowisko Head of Football Operation (Dyrektor ds. operacji piłkarskich). Panowie mieli przed sobą naprawdę pracowite miesiące. W tracie okienka letniego Legia pożegnała się z Pekhartem, Oyedele, Gualem, Alfarelą, Morishitą, Ziółkowskim, Shkurynem, Kikolskim, Zielińskim i Majchrzakiem; wypożyczenia w naszym klubie zakończyli Luquinhas oraz Kovacević, natomiast na wypożyczenia trafili: Barcia, Olewiński, Szczepanik i Adkonis. Wiele ruchów, które otworzyły szatnię na nowe nazwiska. Na Łazienkowską trafili: Stojanović, Rajović, Reca, Szymański, Arreiol, Piątkowski, Urbański i Colak oraz dwóch zawodników zostało wypożyczonych: Weisshaupt i Krasniqi.

U - jak... ulice Warszawy

Legionistów widać na stołecznych ulicach nie tylko w dni meczowe. Niejednokrotnie w rogu ust malował się uśmiech, kiedy podczas powrotu z pracy na autobusie zauważyliśmy legijne zdjęcia promujące kolejne mecze, nowe trykoty czy kolejne kolekcje pozwalające utożsamiać się z klubem. Warszawa jest z Legią, a Legia jest z Warszawą!

W - jak... wygrana

Chociaż ostatnie miesiące w roku nie napawały optymizmem i o pewnie wygrane mecze było ciężko, w 2025 roku odnieśliśmy kilka zwycięstw, które zapisały się w naszej pamięci. Mecz rewanżowy z FK Molde - niezwykle ciężki, długi i kończony w śniegu z deszczem, w tamten czwartkowy wieczór nikt nie chciał wyjść ze stadionu dopóki szala zwycięstwa nie przechyli się na stronę legionistów. I tak właśnie się stało. A później... wygrana na Stamford Bridge. Niestety przez rezultat z pierwszego meczu odpadliśmy w ćwierćfinale Ligi Konferencji UEFA, ale historyczne zwycięstwo polskiej drużyny na angielskim stadionie stało się faktem. 2 maja to wyjątkowa data dla każdego legionisty, a tak jak czytaliście wcześniej, tegoroczny mecz finałowy to niesamowite zwycięstwo. Superpuchar? Kolejna wyśmienita wygrana dająca tak niewygodne trofeum. W nadchodzącym roku życzymy każdemu, kto nosi Legię głęboko w sercu, jeszcze więcej pięknych wygranych meczów.

Z - jak... zawsze tam!

Nieważne czy to wyjazd do Radomia, do Kazachstanu czy do Armenii. Na zakończenie... W Edynburgu lub Londynie (gdzie też byliście z nami) powiedzielibyśmy pewnie: LAST, BUT NOT LEAST. Legioniści są zawsze tam, gdzie Legia gra!

Zdjęcie
Udostępnij

Autor

Klaudia Bodecka, Mateusz Okraszewski, Bartosz Zasławski, JP

16razyMistrz Polski
21razyPuchar Polski
6razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.