Rybus: Wiele rozstrzygnie się w lutym
01.02.2012 16.10, autor: Emil Kamiński, vid. Radosław Firlej, fot. Mateusz Kostrzewa, źródło: własne, komentarze: 7
Maciej Rybus pod nieobecność Miroslava Radovicia i Danijela Ljuboji staje się liderem ofensywnej formacji Legii. W rozmowie z legia.com skrzydłowy mówi o przygotowaniach do wiosennej części rozgrywek, absencji serbskich zawodników oraz wyzwaniach, które czekają warszawski zespół w drugiej połowie lutego.
legia.com: Cztery tygodnie temu rozpoczęliście przygotowania do rundy wiosennej. Jak ocenisz swoją dyspozycję na dziewięć dni przed meczem z Wisłą Kraków?
Maciej Rybus: Mamy jeszcze kilka dni treningów. W tym czasie muszę nadrobić czas, który straciłem z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego. Nie ćwiczyłem przez trzy dni i opuściłem dwa sparingi. Ze Steauą zagrałem pierwszy raz po dłuższej przerwie. Na boisku spędziłem 75 minut. Wierzę, że do meczu o Superpuchar będę w pełni przygotowany.
legia.com: Czy odczuwasz jeszcze bóle?
Maciej Rybus: Normalnie trenuję z drużyną, a wcześniej miałem zajęcia indywidualne. W meczu ze Steauą czułem się bardzo dobrze. Problemy zdrowotne mam za sobą.
legia.com: W Turcji pracujecie nad taktyką. Jak wiele brakuje wam do zgrania, które prezentowaliście w rundzie jesiennej?
Maciej Rybus: W pierwszej części sezonu rozgrywaliśmy spotkania co trzy dni. Napięty terminarz służył nam, ponieważ weszliśmy w rytm meczowy. Podczas pierwszego obozu na Cyprze pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. W Turcji skupiamy się na taktyce oraz zajęciach z piłkami. Przygotowujemy konkretne rozwiązania przed rywalizacją ze Sportingiem. Portugalczycy są trudnym rywalem, ale my znajdujemy się w dobrej dyspozycji.
legia.com: Podczas przygotowań zimowych kontuzje wykluczyły z zajęć Ljuboję i Radovicia. Czy dużo trudniej gra się bez serbskiego duetu?
Maciej Rybus: Runda jesienna pokazała, jak wielką siłę stanowią Miro i Danijel. Z nimi na boisku gra byłaby łatwiejsza. Na szczęście dysponujemy wyrównaną i szeroką kadrą. Szkoleniowcy mogą skorzystać z wielu młodych zawodników. Pierwszym poważnym sprawdzianem będzie potyczka o Superpuchar z Wisłą Kraków. Po nim określimy naszą sytuację.
legia.com: Czy liczysz, że „Rado” i „Ljubo” wrócą na mecze z Wisłą lub Sportingiem?
Maciej Rybus: Nie wiem jak wygląda sytuacja Danijela. Miro może nie wykurować się na spotkanie z Wisłą, ale do meczu ze Sportingiem powinien być przygotowany. Jeżeli jednak Serbów zabraknie w spotkaniu z Portugalczykami, to pozostali zawodnicy i tak dadzą z siebie wszystko.
legia.com: Przed rundą wiosenną przednią formację zasiliło wielu młodych zawodników. Czy czujesz się weteranem w ofensywie?
Maciej Rybus: Tak się złożyło, że naszą obronę tworzą zawodnicy doświadczeni, a w ofensywie trener Skorża stawia na młodych chłopaków, co paradoksalnie może być naszym atutem. W przerwie zimowej bardzo dobrze prezentował się Kuba Kosecki. Przed nami jeszcze jeden sparing i po nim przyjdzie czas na głębsze podsumowania.
legia.com: Czy ci najmłodsi rozmawiali z Tobą na temat gry w pierwszym zespole?
Maciej Rybus: Myślę, że Michał Żyro, Rafał Wolski i Michał Kucharczyk sami doskonale wiedzą czego potrzebują. Wszyscy mają za sobą występy w pierwszej drużynie. Ja ewentualnie mógłbym pomóc chłopakom, którzy trafili z Młodej Ekstraklasy, oni jednak najczęściej rozmawiają z trenerami.
legia.com: Jednym z tych „najmłodszych” jest Barosz Żurek, który pół roku temu przyszedł do Młodej Legii. Czy widzisz w nim siebie sprzed czterech lat?
Maciej Rybus: Podobnie jak Bartek przyszedłem do Młodej Legii, ale w MESA rozegrałem zaledwie cztery spotkania. Po kilku tygodniach dostrzegł mnie trener Urban i włączył do kadry pierwszego zespołu. Jeszcze w rundzie jesiennej zadebiutowałem w Ekstraklasie i strzeliłem pierwszego gola. Życzę „Żuro”, aby pokazał się z dobrej strony trenerowi i w jednym z nadchodzących meczów otrzymał szansę gry.
legia.com: 11 lutego zagracie z Wisłą Kraków. Potraktujecie to spotkanie jako mecz o Superpuchar, czy jako przetarcie przed Sportingiem?
Maciej Rybus: Zagramy o konkretne trofeum, dlatego nie ma mowy o ulgowym traktowaniu tego spotkania. Mam nadzieję, że ranga Superpucharu wzrośnie. Mecz odbędzie się na Stadionie Narodowym. Liczę, że na trybunach zasiądzie komplet publiczności. Chciałbym dopisać kolejny sukces w swojej karierze, ale najpierw musimy pokonać „Białą Gwiazdę”.
legia.com: Pięć dni później zagracie ze Sportingiem. Analizowałeś grę Portugalczyków?
Maciej Rybus: Jeszcze nie mieliśmy odpraw dotyczących gry Sportingu. Regularnie śledzimy ich wyniki. To dobry i wymagający rywal. Przez kilka tygodni Portugalczycy byli w dołku, ale ostatnio wygrali 2:0. Na pewno zawiesimy przed nimi wysoko poprzeczkę i mam nadzieję, że awansujemy.
legia.com: Miałeś obawy po wylosowaniu Sportingu?
Maciej Rybus: Bardzo lubię grać przeciwko silnym i medialnym rywalom. Przed takimi spotkaniami tworzy się atmosfera, która wyzwala we mnie pozytywne emocje. Swoje robią również nasi kibice, którzy głośnym dopingiem dodają skrzydeł. W pierwszym meczu ze Sportingiem zechcemy zagrać wysokim pressingiem. Musimy obejrzeć ich grę oraz wysłuchać uwag trenerów.
legia.com: Początek wiosennej części rozgrywek zapowiada się bardzo intensywnie.
Maciej Rybus: Moim zdaniem odpowiedź na wiele pytań poznamy w lutym. Kilka dni po meczu ze Sportingiem zagramy we Wrocławiu. Musimy wywieźć stamtąd komplet punktów. Remis lub porażka utrudnią nam pogoń za Śląskiem. Kluczowe znaczenie będzie miało również spotkanie w Zabrzu.
legia.com: Ostatnio Legię opuścił Ariel Borysiuk, a do klubu wpłynęła oferta kupna Miroslava Radovicia. Czy ktoś zgłosił się po Ciebie?
Maciej Rybus: Miałem ofertę z Tereka Grozny, ale definitywnie ją odrzuciłem. Wcześniej ten temat był nagłośniony w mediach. Później pojawiło się dementi, ale oferta była aktualna. Ostatecznie z niej zrezygnowałem. Zostaję w Legii i będę z nią walczył o mistrzostwo oraz europejskie puchary.
legia.com: Jak oceniasz szanse Legii na mistrzostwo Polski?
Maciej Rybus: Kluczowe będą pierwsze mecze. Po nich będziemy myśleli o przyszłości. Mamy mocną kadrę i sądzę, że powinniśmy sobie poradzić.