Michał Żewłakow: Obie drużyny są w podobnej sytuacji
17.09.2011 15.18, autor: Emil Kamiński, fot. Mateusz Kostrzewa, źródło:
własne,
komentarze: 5
Derby Warszawy będą ważnym wydarzeniem dla Michała Żewłakowa, który przed rozpoczęciem gry w Belgii występował w Polonii Warszawa. Po 13 latach „Żewłak” rozegra ligowe spotkanie na stadionie przy Konwiktorskiej. W rozmowie z legia.com 102-krotny reprezentant Polski mówi o swoich oczekiwaniach.
legia.com: Wiele lat temu byłeś jedną z ikon Polonii Warszawa. Czym będą dla ciebie zbliżające się derby stolicy?
Michał Żewłakow: Nie uważam, abym kiedykolwiek był ikoną „Czarnych Koszul”. Dzięki mojej przygodzie z Polonią wyjechałem za granicę, gdzie rozwinąłem swoje umiejętności. Przed niedzielnym spotkaniem my i poloniści znajdujemy się w podobnym położeniu, a zwycięstwo w derbach poza trzema punktami zapewni luz psychiczny. Oba zespoły interesuje tylko wygrana.
legia.com: W ekipie gospodarzy nie wystąpią kontuzjowani Baszczyński i Bruno. Czy te absencje pomogą wam wywieźć komplet punktów z Konwiktorskiej?
Michał Żewłakow: Nie wiem, jak będzie wyglądała sytuacja z Manu. Portugalczyk po pierwszej połowie meczu z PSV narzekał na dolegliwości i nie wiadomo, czy wykuruje się do derbów. Poza tym nie mamy większych problemów. W przypadku Polonii nieobecność Bruno i Baszczyńskiego jest poważną stratą. Jestem jednak pewien, że prezes Wojciechowski odpowiednio zmotywuje swój zespół.
legia.com: Jak wspominasz derby stolicy z perspektywy zawodnika „Czarnych Koszul”?
Michał Żewłakow: Wiele lat temu grałem przeciwko Wojtkowi Kowalczykowi, Leszkowi Piszowi, Czarkowi Kucharskiemu, a później Bartkowi Karwanowi. Była to sztandarowa Legia, za która wszyscy tęsknimy. Wszystko działo się 17 lat temu. W połowie lat 90. różnice między tymi klubami były znacznie większe niż obecnie. Polonia nie mogła sobie pozwolić na wielkie transfery i wysokie kontrakty, a kadra opierała się na warszawiakach, którzy występowali w klubie od kilku lat. Obecnie skład „Czarnych Koszul” jest mieszanką różnych narodowości, a w zespole nie ma wielu chłopaków ze stolicy. Dzisiaj poloniści chcą walczyć o najwyższe cele w Polsce i udział w europejskich pucharach. W latach 90. klub z Konwiktorskiej po długiej przerwie wrócił do Ekstraklasy i dopiero zbierał doświadczenia. Później nasza gra się ugruntowała. Pojawił się sponsor – pan Janusz Romanowski - który zapoczątkował profesjonalizm w Polonii. W tamtych czasach musieliśmy się wyjątkowo spiąć, aby ugrać punkt z legionistami.
legia.com: W swojej karierze brałeś udział w derbach Aten, Ankary i Brukseli. Czy atmosferę tamtych spotkań można porównać do derbów Warszawy?
Michał Żewłakow: Moim zdaniem najbardziej fanatyczne były derby w Grecji. Panathinakos i Olympiakos mogą liczyć na większą liczbę kibiców niż Polonia. Poza tym spotkania w Atenach rozgrywano na pięknym stadionie, dlatego atmosfera na wypełnionym obiekcie udzielała się również nam. Derby Warszawy bardziej przypominają derby Brukseli między Anderlechtem i Molenbek.
legia.com: Jakiego przyjęcia spodziewasz się przy Konwiktorskiej?
Michał Żewłakow: Nie sądzę, abym został ciepło przyjęty. Jeżeli pojawią się gwizdy i okrzyki, to mnie zmotywuje jeszcze bardziej.